„Co słychać” – Krętactwa pospolite

Słychać, że Tusk obwieścił:
„Jeśli powstanie mój rząd, wykonamy szybkie i zdecydowane kroki, a pierwsze środki w ramach KPO będą możliwe już w grudniu – oznajmił Donald Tusk po spotkaniach z unijnymi przywódcami w Brukseli.”
Tak przynajmniej donosi Interia klawiaturą niejakiego Sebastiana Przybyła. Jeśli przekaż jest precyzyjny, to wynika z niego wprost, że Tusk pojechał do Brukseli, by usłyszeć rozkaz, co ma zrobić.
Dla ludzi myślących to oczywistość, której się boimy i której nie chcemy. Politycy nie są od tego, by ich bezkrytycznie miłować, ale oceniać po owocach.
Wszak „nie zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi”.

Miłośnicy tymczasem zapewne omdleli z rozkoszy. Będzie szmal; jest możliwość!
Jednak to wytrysk przedwczesny.
Oświadczenie Tuska jest puste – jak zwykle. Jest głupie – jak często, ale chwytliwe, jak każda bujda. Jak trzecia droga.
Jest, przede wszystkim, tak głupie, jak oświadczenia Giertycha, czy Macierewicza, zanudzających prokuraturę zawiadomieniami „o możliwości” popełnienia przestępstwa. One też nic nie znaczą. Są wybrykiem propagandowym. Wszak możliwość to stan potencjalny, może, ale nie musi się zrealizować. Możliwość ma każdy. Również buldog w wyścigu chartów, jak w znanej anegdocie.

Nie bez powodu kodeks postępowania karnego nie bełkocze o jakiejś możliwości, tylko oczekuje „uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa”, co przynajmniej powinien wiedzieć mecenas, gdyby się uczył. Nawet jeśli mdlał od czasu do czasu. Macierewicz nie, on tylko powtarza
zasłyszane, jeśli mu się podoba.


Jeśli powstanie rząd Tuska, to wykona szybkie i zdecydowane kroki i one właśnie pozwolą na powstanie „możliwości”.
To taka mowa trawa, jak mówiliśmy w mojej młodości. Przecież możliwość jest i dzisiaj, tylko kosztuje suwerenność, a nie każdy chce przejść do potomności z piętnem sprzedawczyka.


Pewnie istnieje i obowiązek Unii, skoro płacimy składkę, ale nie umiemy go wyegzekwować. A na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. Dlatego Tusk, jak Hołownia, posługuje się odzywkami; polszczyzna ma wymogi: słowa mają znaczenie, to niebezpieczne.


Zupełnie na boku pozostaje pytanie, jakie to będą „kroki”, poza tym że szybkie i zdecydowane? W relacji żurnalisty, Tusk powiedział „nie pytajcie mnie państwo o kuchnię, bo nie będę tego zdradzał.”


Doświadczenie wskazuje, że w owej kuchni może Tusk i ma swoje miejsce, ale raczej na zmywaku.
Źle słychać…

Autor : Tomasz Niewierny


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *