Skip to main content

Otóż wraca temat migrantów. Tak, znowu. Jak bumerang, który zamiast australijskiej precyzji, ma niemiecką bezczelność i unijną bezradność.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to kolejny temat w sam raz do podzielenia Polaków. Jak zwykle — każdy ma rację. I jak zwykle — nikt nie ma pomysłu.

Rynek, migranci i mit „otwartych granic”

Zacznijmy od teorii. Wolny rynek, handel, przepływ kapitału, ludzi, pracy… Piękne to wszystko, jeśli jesteśmy na wykładzie z ekonomii u profesora Balcerowicza. Gorzej, gdy ten „wolny przepływ” zamienia się w podrzucanie ludzi przez granicę w kartonach po mikrofalówkach.

I o ile jesteśmy za współpracą, za otwartością, za wspólnotą — to dobrze byłoby, żeby ta wspólnota miała coś więcej niż tylko wspólną czcionkę w logotypie.

Bo oto nasi zachodni partnerzy z Brukseli i Berlina znowu się „zagapili” i ktoś im przeskoczył przez płot. Wpadli na pomysł: „Hej, może podrzućmy ich do Polski?” Przecież to taki gościnny naród.

Francja, Niemcy, Hiszpania — mapa ostrzeżeń

Wystarczy rzucić okiem na zachód. No-Go Zone, eksplozja przestępczości, policja, która nie wjeżdża, strażacy, którzy nie gaszą. Ale za to politycy, którzy uspokajają: „to tylko incydenty”, „to nie reprezentuje całej społeczności”. Pewnie.

Niektórzy w Polsce próbują nas przekonać, że to nasza przyszłość. Inni — że to nasza powinność. Jeszcze inni — że to nasz problem, choć nie nasza wina.

Wojna hybrydowa i unijne déjà vu

Na marginesie: wojna na wschodzie trwa, ale to na zachodzie mamy sabotaż. Pamiętacie operację Łukaszenki? A teraz popatrzcie na ręce Niemcom. Bo jeśli zaczynają nam podrzucać migrantów, to w dobie konfliktu — to nie jest już tylko „pomoc humanitarna”. To test naszej granicy. I cierpliwości.

Czy nasi partnerzy z UE konsultowali to z Putinem? Raczej nie. Ale efekt może być podobny.

A może… wystawmy fakturę?

I tu, drodzy państwo, kończy się felieton, a zaczyna oferta handlowa. Skoro wszyscy liczą, kalkulują, przeliczają solidarność na euro, to i my możemy. Polska nie ma być chłopcem do bicia. Ma być chłopcem do fakturowania.

Przykładowy cennik:

  • Przyjęcie migranta (nielegalnego) / kwaterunek — 30 000 EUR miesięcznie.
  • Procedura weryfikacyjna nielegalnego migranta — 20 000 EUR.
  • Nielegalny migrant popełnił przestępstwo? Od 150 000 EUR wzwyż. W zależności od przestępstwa i rozmiaru kompromitacji mediów.

Bo pomoc pomocą, ale rachunki muszą się zgadzać. I może zamiast kolejnych konferencji, komisji i okrągłych stołów — czas na pierwszą fakturę. Wystawioną prosto z Warszawy. Do Berlina. Za uprzejmość.

Podsumowanie: Solidarność na fakturze

„Pomożecie? Pomożemy!” — to brzmi jak piękne wspomnienie z początku lat 70. Ale dziś pomoc powinna mieć NIP, termin płatności i numer konta. A polityka migracyjna? Powinna mieć granice. Również tę na zachodzie.

Zostaw komentarz