Skip to main content

Dziś, 6 sierpnia 2025 roku, Polska zyskuje nowego prezydenta. Karol Nawrocki składa przysięgę. To moment historyczny – przynajmniej dla tych, którzy lubią wielkie słowa i jeszcze większe ambicje. Dla reszty to środa.

Prezydent z nadania, ale nie byle jakiego

Nie oszukujmy się – Nawrocki nie został prezydentem dlatego, że Polacy masowo marzyli o historyku z IPN na czele państwa. Został, bo tego chciała „jeszcze bardziej zjednoczona prawica”. A że wyborcy to klepnęli? Cóż, demokracja ma swoje uroki i swoje pułapki.

To wybór jednoznaczny – nie tyle „człowieka Kaczyńskiego”, co całego obozu centro-prawicowego. Ta tymczasowa i egzotyczna koalicja, która może się nie cierpieć po kątach, ale w sprawie prezydentury mówiła jednym głosem – wygrała.

Jarosław Kaczyński może dziś otwierać szampana – choć zapewne w ciszy i z miną surowego stratega. Udało mu się to, co nie udało się nigdy Donaldowi Tuskowi – wyznaczyć i doprowadzić do pałacu swojego człowieka. A nie jakiegoś tam „kompromisowego” kandydata. To sukces – czy się komuś to podoba, czy nie.

Rafał Trzaskowski – prezydent na dwie godziny

Kto dziś pamięta, że jeszcze niedawno prezydentem był Rafał Trzaskowski? Prawie nikt. I nie bez powodu – jego prezydentura trwała krócej niż konferencja prasowa Grzegorza Brauna. Ot, epizod do przypisów w podręczniku do historii współczesnej.

A Donald Tusk? Ten podobno śni po nocach koszmary o kolejnej rekonstrukcji, która zostawi go bez większości. Teraz może dołożyć do tego nowego prezydenta, który – jak głoszą kuluary – już szykuje dziesiątki projektów ustaw. I nie zamierza czekać do jesieni.

Wakacje? Tylko dla opozycji

Szef Gabinetu Prezydenta – Paweł Szefernaker – już zapowiedział: żadnych urlopów. Kancelaria Premiera? To samo. Na dodatek minister finansów Andrzej Domański – ostrzega ministrów, że zamiast drinka z palemką czeka ich Excel z wykazem cięć budżetowych. Bo właśnie – pojawia się pytanie fundamentalne: kto za to wszystko zapłaci?

Prezydent będzie podpisywał ustawy, rząd będzie je pisał, a resort finansów będzie szukał w budżecie cudów. Komisja Europejska przypomina nam co tydzień, że jesteśmy na kursie kolizyjnym z procedurą nadmiernego deficytu. Ale kto by się tam przejmował Brukselą, gdy trzeba zrealizować 87. obietnicę wyborczą?

Głodzenie Polaków – powrót?

To nie jest pytanie, to niemal pewnik. Czekają nas skokowe podwyżki. I to nie tylko cen paliw czy cukru, ale wszystkiego, co się da. Czy Polacy są na to gotowi? Zapewne nie. Ale kogo to obchodzi?

Nawrocki, choć z IPN, nie zamierza być prezydentem od pomników. Będzie aktywny, ambitny, a może i nieco nadaktywny. Czy jego weto wystarczy, by powstrzymać fiskalne tsunami? Śmiem wątpić. Wystarczy spojrzeć na zapowiedzi resortów – tniemy wszystko, tylko nie własne pensje.

Sen Donalda Tuska

I tak oto spełnia się koszmar senny Donalda Tuska – prawica nie tylko wygrała prezydenturę, ale i zaczyna mówić jednym głosem. Czy z tego głosu powstanie rząd? Może. Czy przetrwa do przyszłych wyborów? Wątpliwe.

Ale jedno jest pewne: Karol Nawrocki już dziś zaczyna pisać nowy rozdział w historii polskiej polityki. A że atramentem będą ustawy, poprawki i podpisy – to tylko kwestia czasu, kiedy zacznie brakować papieru.

Zostaw komentarz