Geniusz nierozumiany przez epokę
W XVII-wiecznym Amsterdamie żył malarz, który szokował współczesnych swoją sztuką i stylem życia. Rembrandt van Rijn łamał konwenanse, mówił prawdę wprost, lekceważył opinię establishmentu i kierował się własnymi zasadami. Czy w XXI-wiecznej Polsce nie mamy podobnej postaci?
Dwa geniusze, dwie epoki, te same mechanizmy
Janusz Korwin-Mikke, podobnie jak niegdyś Rembrandt, to postać kontrowersyjna, niezrozumiana i często krytykowana. Jednak analogie między nimi sięgają znacznie głębiej niż powierzchowne podobieństwa charakteru.
Odwaga mówienia prawdy
Rembrandt odważył się malować świętych jako zwykłych ludzi z amsterdamskich ulic, pokazywać w portretach prawdziwe emocje zamiast idealizowanych póz. Korwin-Mikke mówi wprost o różnicach intelektualnych między ludźmi, o mechanizmach ekonomii i polityki – nie bacząc na to, czy jego słowa są „społecznie akceptowalne”.
Humanizm ukryty pod prowokacją
Powierzchownie Rembrandt mógł wydawać się aroganckim artystą gardzącym gustem mecenasów. W rzeczywistości jego twórczość była przepełniona empatią dla zwykłych ludzi – ubogich, wykluczonych, zapomnianych. Podobnie Korwin-Mikke, mimo medialnego wizerunku, konsekwentnie walczy o niskie podatki i wolność – nie dla siebie, lecz dla wszystkich, zwłaszcza tych, którzy cierpią pod ciężarem biurokracji i nadmiernych obciążeń państwowych.
Konflikt z establishmentem
Rembrandt utracił popularność wśród bogatych klientów, ponieważ odmawiał artystycznych kompromisów. Korwin-Mikke od dekad pozostaje poza głównym nurtem polityki, bo nie godzi się na kompromisy ideowe. Obaj zapłacili osobistą cenę za wierność swoim przekonaniom.
Narcyzm jako cena geniuszu
Rembrandt wykazywał, a Korwin-Mikke wykazuje cechy narcystyczne – przekonanie o własnej wyjątkowości, trudności w relacjach z innymi, skłonność do kontrowersyjnych zachowań. Przypadek? A może to po prostu cena, jaką płaci się za odmowę podporządkowania się przeciętności?
Cena nonkonformizmu
Obu łączy wierność własnym regułom i lekceważenie konwenansów społecznych. Obaj doświadczyli problemów finansowych, ponieważ odmówili „sprzedania się” systemowi. Rembrandt był niezrozumiany przez swoich współczesnych, którzy woleli wygodne kłamstwa od niewygodnej prawdy. Korwin-Mikke również dziś spotyka się z niezrozumieniem i krytyką.
Lekcja historii
Rembrandt zmarł w ubóstwie i zapomnieniu. Dopiero wieki później świat docenił jego geniusz, uznając go za jednego z największych malarzy w historii. Dziś jego obrazy są bezcenne, a jego wizja inspiruje kolejne pokolenia.
Czy nie popełniamy wobec Korwin-Mikkego tego samego błędu? Czy jego konsekwentna walka o wolność, jego analizy ekonomiczne i odwaga w mówieniu prawdy nie zasługują na uznanie już teraz?
Wezwanie do refleksji
Historia pokazuje, że geniusze często bywają doceniani dopiero po śmierci. Rembrandt, van Gogh, Tesla – wszyscy w swoich czasach uchodzili za outsiderów, krytyków, dziwaków. Dopiero z perspektywy lat okazywało się, że mieli rację.
Może warto spojrzeć na Janusza Korwin-Mikkego nie przez pryzmat doraźnych kontrowersji medialnych, ale przez pryzmat konsekwencji jego idei? Może warto docenić jego odwagę i bezkompromisowość już dziś – zamiast czekać, aż historia wyda swój wyrok?
Bo jeśli rzeczywiście jest Rembrandtem XXI wieku, to byłoby błędem zmarnować szansę na zrozumienie tego, co ma nam do powiedzenia – póki jeszcze możemy go słuchać.
Parafrazując słowa polskiego pisarza Andrzeja Pilipiuka:
„Prawda jest prosta, ale ludzie są skomplikowani.”
To zdanie można odnieść zarówno do Rembrandta, jak i do Korwin-Mikkego. Może więc czas przestać komplikować i zacząć doceniać prostą prawdę?

