W obliczu rosnących zagrożeń geopolitycznych, Polska stoi przed wyborem: czy budować rzeczywiste bezpieczeństwo obywateli, czy rozszerzać kontrolę państwa nad społeczeństwem?
Drony nad Polską – strach zamiast działania
Wczorajsze doniesienia o zestrzeleniu rosyjskich dronów nad polskim niebem to kolejny przykład tego, jak władze wykorzystują zagrożenia do budowania atmosfery strachu, zamiast podejmować konkretne kroki wzmacniające bezpieczeństwo obywateli. Media i politycy jednogłośnie mówią o „rosyjskich dronach”, jednak równocześnie zakazują obywatelom zbliżania się do nich – mimo że w sieci można znaleźć nagrania ukraińskich saperów rozbrajających podobne urządzenia… siekierą.
Media jako cenzorzy w służbie władzy
Szczególnie wymowny jest wpis redaktor Agnieszki Gozdyry, który doskonale ilustruje, jak media mainstream przybierają rolę cenzorów stojących po stronie władzy:
„Dlatego musimy bardzo ostrożnie posługiwać się informacją, która jest w tej chwili narzędziem walki (…) Każdy, kto promuje rosyjską narrację (…) jest w najlepszym razie pożytecznym idiotą (…) TU NIE MA WĄTPLIWOŚCI (…) Blokowanie trolli, usuwanie treści, które rozbijają jedność i sieją zamęt (…) Szukajcie tylko sprawdzonych źródeł wiedzy.”

To perfekcyjny przykład myślenia autorytarnego okraszonego troską o bezpieczeństwo. Redaktor Gozdyra nawołuje do:
- Bezkrytycznego zaufania oficjalnej narracji („TU NIE MA WĄTPLIWOŚCI”)
- Cenzury informacji („usuwanie treści”)
- Stygmatyzacji wątpliwych (każdy, kto kwestionuje = „pożyteczny idiota”)
- Ograniczenia źródeł informacji (tylko „sprawdzone” źródła)
Takie działania, choć w założeniu mają chronić przed dezinformacją, w praktyce prowadzą do infantylizacji obywateli i monopolizacji prawdy przez władze i sprzyjające im media.
Kobiecy strach kontra męskie zdecydowanie?
W sytuacji realnego zagrożenia potrzebujemy stanowczych i zdecydowanych działań, nie histerycznej kontroli informacji motywowanej strachem. Ofiarą obronnych refleksów nie mogą paść podstawowe wolności obywatelskie – w tym najważniejsza z nich: wolność słowa i dostęp do informacji.
Ta sytuacja przypomina mechanizmy znane z czasów pandemii: podgrzewanie atmosfery strachu, przedstawianie zagrożenia jako wszechobecnego i niepokonanego, przy jednoczesnym braku jasnych, praktycznych rozwiązań dla obywateli. Zamiast budować rzeczywiste zdolności obronne społeczeństwa, wykorzystuje się kryzys do rozszerzania uprawnień służb.
Nowa fala ograniczeń – tym razem cyfrowych
Równolegle z medialną kampanią strachu, obserwujemy próby wprowadzenia nowych mechanizmów kontroli. W lipcu 2025 roku zwróciłem się do Ministerstwa Cyfryzacji z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej unijnej inicjatywy „Security by Design” oraz zaleceń dotyczących dostępu służb do zaszyfrowanych danych.
Dlaczego to robię? Bo historia uczy, że w imię bezpieczeństwa publicznego łatwo przekraczać granice ingerencji w życie prywatne. Potrzebujemy jasnych reguł, realnej kontroli społecznej i gwarancji, że podstawowe prawa – do prywatności, tajemnicy korespondencji, wolności słowa – pozostaną nienaruszone.
Mechanizm jest zawsze ten sam: kryzys → strach → „konieczne” rozszerzenie uprawnień służb → mniejsza kontrola społeczna → większa władza państwa nad obywatelami.
Pytanie o prawdziwe bezpieczeństwo
W tej sytuacji nasuwa się fundamentalne pytanie: dlaczego w Polsce, gdzie zagrożenie nie jest wirtualne lecz realne, robi się tak niewiele, aby podnosić zdolności obywateli do samoobrony?
Statystyki są wymowne: w Polsce przypada około 2,1 sztuki broni na 100 mieszkańców – jeden z najniższych wskaźników w Europie. To głównie broń myśliwska i sportowa, a przepisy dotyczące posiadania broni pozostają bardzo restrykcyjne.
Obywatelska gotowość obronna – zapomniana tradycja
Inne kraje europejskie pokazują, że można inaczej:
- Szwajcaria – tradycja milicji obywatelskiej, wysokie wskaźniki posiadania broni, niski poziom przestępczości
- Czechy – liberalizacja prawa do posiadania broni jako odpowiedź na zagrożenia terrorystyczne
- Estonia – program Kaitseliit (Liga Obrony) angażujący obywateli w obronę narodową
Te przykłady pokazują, że uzbrojone i odpowiednio przeszkolone społeczeństwo może być elementem wzmacniającym, a nie zagrażającym bezpieczeństwu narodowemu.
Dlaczego władza woli kontrolować niż wzmacniać obywateli?
Odpowiedź może być prostsza, niż się wydaje. Obywatel zdolny do samoobrony, świadomy swoich praw i possiadający narzędzia do ich ochrony, to obywatel trudniejszy do kontrolowania. Znacznie łatwiej rządzić społeczeństwem zależnym od państwowej ochrony i przekonanym o własnej bezsilności wobec zagrożeń.
Dlatego zamiast:
- ✅ Liberalizacji prawa do posiadania broni
- ✅ Programów szkolenia obywatelskiego
- ✅ Budowania lokalnych struktur samoobrony
- ✅ Transparentności w kwestiach bezpieczeństwa
Otrzymujemy:
- ❌ Atmosferę permanentnego strachu
- ❌ Rozszerzanie uprawnień służb
- ❌ Ograniczanie transparentności
- ❌ Infantylizację obywateli
Czas na debatę o prawdziwym bezpieczeństwie
Nie twierdzę, że każdy Polak powinien mieć karabin w domu. Ale twierdzę, że mamy prawo do debaty o różnych modelach bezpieczeństwa obywatelskiego. Mamy prawo wiedzieć, jakie są plany władz dotyczące naszej prywatności i wolności. Mamy prawo do transparentności w kwestiach, które bezpośrednio nas dotyczą.
Historia pokazuje, że społeczeństwa, które oddały swoją zdolność do samoobrony w ręce państwa, często żałowały tej decyzji. Nie tylko w kontekście zagrożeń zewnętrznych, ale także wewnętrznych.
Wezwanie do działania
Dlatego walczę o transparentność w kwestiach dostępu służb do naszych danych. Dlatego zadaję niewygodne pytania o to, czy władze rzeczywiście budują nasze bezpieczeństwo, czy może tylko swoją kontrolę nad nami.
Każdy obywatel powinien zadać sobie pytanie: czy wolę być bezpieczny dzięki własnym możliwościom i świadomości, czy dzięki łasce państwa, które może tę łaskę w każdej chwili odwołać?
Odpowiedź na to pytanie będzie kształtować przyszłość Polski jako kraju wolnych obywateli, a nie poddanych władzy.
Piotr Sterkowski – Działacz społeczny, dziennikarz, publicysta, rzecznik transparentności

