Skip to main content

Już jutro, 11 czerwca 2025 roku, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stanie przed historyczną decyzją. Ale spokojnie – nie chodzi o żadne wojny, pandemie ani inne trzęsienia ziemi. Chodzi o wotum zaufania. Rząd Donalda Tuska – szeroka Koalicja (z taką nazwą to bardziej sieć hipermarketów niż rząd) – Lewica, PSL, Polska 2050 i Koalicja Obywatelska – prosi, byśmy mu… zaufali. I żeby nie było – chodzi oczywiście o naszych dzielnych posłów, nie o nas, zwykłych zjadaczy inflacyjnej bułki.

Trzask bez błysku

Donald Tusk, z wyrazem twarzy godnym kasjera, poprosił o ten gest poparcia tuż po jednym z bardziej spektakularnych zderzeń ze ścianą – jego kandydat na prezydenta, Rafał Trzaskowski, przegrał wybory. I to nie z byle kim, ale z Karolem Nawrockim, kandydatem wspieranym przez PiS, który nie tylko wygrał, ale i musiał obejść się smakiem gratulacji od przegranego. Klasa? No cóż, nie tym razem.

Ale przecież nie wynik wyborów prezydenckich jest teraz na agendzie. Tusk, jak to Tusk, wykorzystał moment, by wygłosić coś na kształt orędzia. W praktyce było to jednak bardziej nagranie motywacyjne do wewnętrznej grupy WhatsApp Koalicji.

Ślubowanie vs. stołki

Posłowie staną teraz przed fundamentalnym pytaniem: czy ich mandat to misja, czy tylko zlecenie na cztery lata tłustego cateringowego koryta? Przypomnijmy sobie uroczystą przysięgę poselską — brzmi pięknie, patriotycznie, wzruszająco. Tylko że jutro zobaczymy, czy to nie była tylko gra aktorska na potrzeby kamer.

Sytuacja Polski? Jak z raportu NIK, tylko że bardziej dramatycznie. Dług publiczny puchnie jak balon nad Warszawą. Unia Europejska wszczęła postępowanie w sprawie nadmiernego deficytu – czyli zaraz przyjdzie budżetowy nóż i zacznie kroić wszystko, co się da. Podatki rosną szybciej niż frustracja obywateli. Zielony Ład dławi gospodarkę, a demografia przypomina wykres kursu złotówki po konferencji Glapińskiego.

Szymon i dylemat moralny

Ale to nie Tusk, PSL czy Lewica grają tu pierwsze skrzypce. Oczy politycznego świata zwrócone są na Marszałka Sejmu – Szymona Hołownię. Lider Polski 2050, dawny prowadzący „Mam Talent”, teraz sam ma okazję pokazać, czy polityka to jego scena.

Jeśli poprze wotum zaufania – wpisze się w ten sam festiwal stagnacji, który oglądamy od dekady. Jeśli się wyłamie – zaryzykuje wszystko, łącznie z przyjaźnią z Donaldem. No i może stać się nowym wrogiem publicznym numer jeden dla koalicji. Chcesz robić politykę, Szymonie? No to teraz naprawdę się zaczyna.

A naród czeka… i płaci

Wszystko to odbywa się na koszt obywatela – podatnika, który zastanawia się, czy w tym roku pojedzie na wakacje, czy kupi opał na zimę. Wotum zaufania to nie tylko techniczna procedura. To test. Test na lojalność – nie wobec partyjnych liderów, ale wobec tych, którzy zaufali, głosując.

Pytanie więc brzmi: czy posłowie wybiorą siebie, czy naród?

Bo jutro – choć w kalendarzu zwykła środa – w Sejmie będzie dzień sądu. I niech się nikt nie zdziwi, jeśli po wszystkim zostanie tylko śmiech przez łzy i pusty portfel.

Zostaw komentarz