Skoro tytuł brzmi poważnie i edukacyjnie, to zacznijmy od… krótkiej lekcji. Demokracja! Czym właściwie jest? Może warto sobie przypomnieć?
Z greckiego dḗmos – lud, krátos – władza. Dosłownie: „rządy ludu”. Początek w starożytnej Grecji, rozwój w Rzymie, a potem przez wieki fundament zachodniej kultury politycznej. Idea, która zakłada udział obywateli w podejmowaniu decyzji. Równość głosów, ścieranie się poglądów, rozmowa.
Pięknie to wygląda, prawda?
Ale jak to z ideami bywa – wszystko jest piękne, ale tylko na papierze! A w praktyce? Jest tylko jedna racja – ministerialna. Kto pyta, ten wrogiem. Kto myśli inaczej – ten ze średniowiecza. Nowoczesność w wydaniu Barbary Nowackiej: zero dyskusji, maksimum krucjaty.
Spotkanie z „pluralizmem”
Byłem kiedyś jedynym mężczyzną na posiedzeniu zespołu parlamentarnego, który miał udowodnić światu, że kobiet w polityce musi być 50/50. Wokół mnie same panie, przewodziła im pani poseł Barbara Nowacka. Godzinami słuchałem, jak powtarzały mantrę: „kobiety muszą wejść do polityki, bo muszą”. Bo inaczej demokracja upadnie, a cywilizacja się zawali.
Pozwoliłem sobie zapytać: czy nie jest przypadkiem tak, że wiele kobiet zwyczajnie wybiera inne drogi – dom, dzieci, karierę, edukację? Zapanowała cisza, a potem wybuch. Profesor z pierwszego rzędu, znana z „Wysokich Obcasów”, niemal wrzasnęła: „Kobiet MUSI być więcej w polityce!”.
Efekt? Nigdy więcej już nas – jako Konfederacji – na taki zespół nie zaproszono. Pluralizm pluralizmem, ale pod warunkiem, że wszyscy mówią to samo.
Wojna zamiast rozmowy
Dziś Barbara Nowacka wraca – już nie jako aktywistka, przewodnicząca czy poseł opozycji, ale jako Minister Edukacji. I zamiast naprawiać szkołę, prowadzi wojnę z religią. Nie rozmawia, nie szuka kompromisu, nie pyta rodziców ani nauczycieli. Decyduje za wszystkich.
Problem w tym, że społeczeństwo nie chce tej krucjaty. Ponad sto tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy przywracającym religii i etyce status obowiązkowych przedmiotów to nie jest gest hierarchów. To głos zwykłych ludzi.
Tematy zastępcze
Bo prawdziwy problem polskiej szkoły nie polega na tym, czy religia jest dwie godziny czy jedna. Prawdziwy problem to ilość uczniów w klasie, brak nauczycieli i subwencja edukacyjna, która nijak ma się do kryzysu demograficznego.
Ale tym zajmować się trudniej. Łatwiej ogłosić, że walczymy z „średniowieczem” i w nagłówkach mediów udawać reformatorkę. Zamiast poprawiać szkołę – poprawiamy sobie sondaże.
Demokracja w nowackim wydaniu
W teorii pluralizm, w praktyce – monolog. Demokracja w nowackim wydaniu to świat, w którym minister mówi: „moja racja jest najmojsza”, a reszta – won.
Problem w tym, że wyborcy coraz mniej w to wierzą. Poparcie KO spada z sondażu na sondaż. A jeśli ktoś z obecnego rządu powinien odejść jako pierwszy, to właśnie Barbara Nowacka. Bo zamiast zajmować się realnymi problemami polskiej szkoły, prowadzi krucjatę, w której największymi ofiarami są uczniowie i rodzice.

