Skip to main content

W Dziekanowie Leśnym o poranku było pewnie cicho, jak to w lesie. Ptaki śpiewały, rosła trawa, ktoś może obierał ziemniaki. A tu – bum! Policja, radiowozy, aresztowania. Nie, nie złapano handlarzy narkotyków ani członków zorganizowanej grupy przestępczej. Zatrzymano dwóch internetowych gawędziarzy — Wojciecha Olszańskiego i Marcina Osadowskiego.

Co zarzuca im prokuratura? Ano całkiem sporo. 78 czynów dla jednego, 64 dla drugiego. Mowa nienawiści, nawoływanie do przemocy, pochwała wojny. Zaiste — poważne rzeczy. Tyle że dziwnym trafem przypomniano sobie o tym tuż po przegranych wyborach prezydenckich przez obóz rządzący, z Donaldem Tuskiem i Rafałem Trzaskowskim na czele.

Przypadek? Być może. Ale nawet jeśli, to bardzo wygodny.

Mocni wobec słabych, słabi wobec mocnych

Nie znam osobiście Pana Olszańskiego — poza jakimś grzecznościowym przywitaniem — ale nie trzeba go znać, żeby zrozumieć, że jego działalność jest kontrowersyjna. Radykalny, głośny, wulgarny. Ale czy to aż powód, by traktować go jak zagrożenie państwowe?

Bo może problem leży gdzie indziej — nie w jego słowach, ale w ich skuteczności. Bo skoro ludzi takich jak on trzeba zamykać, a nie wystarczy po prostu pokazać, że się mylą, to może to my jesteśmy słabi? Może aparat państwowy nie radzi sobie z debatą, więc sięga po najprostsze narzędzia: zatrzymania, śledztwa, prokuratorskie zarzuty?

Polityczny teatr czy rzeczywista groźba?

Nie chcę tu nikogo bronić — ani prawicowych ekscentryków, ani lewicowych rewolucjonistów. Ale nie mogę też nie zauważyć, że przy całym tym spektaklu chodzi głównie o uspokojenie własnego elektoratu. Trochę tak, jakby ktoś w obozie władzy pomyślał: „Zróbmy coś, żeby nasi nie zaczęli rzucać kamieniami, jak lewica po wyborze Trumpa”.

Więc zatrzymują „jaszczura z YouTube’a”, biorą się za Grzegorza Brauna, może potem za jakiegoś blogera. Może nawet za kogoś, kto napisał felieton, w którym postawił zbyt wiele pytań?

Siła państwa w cenzurze i aresztach?

A może to wszystko to właśnie jest dowód na słabość państwa? Bo silne państwo nie boi się słów. Silne państwo potrafi odpowiedzieć argumentem, a nie kajdankami. Silne państwo nie potrzebuje cenzury i pokazowych zatrzymań.

Dlatego na koniec zostawiam pytanie: czy ściganie Olszańskiego i Osadowskiego nie jest przyznaniem, że z prawdziwymi problemami sobie nie radzimy? Bo z inflacją, bezpieczeństwem, służbą zdrowia — to już trudniej. Ale z youtuberem? Proszę bardzo. Zróbmy z tego komunikat prasowy, dorzućmy dwa cytaty z prokuratury i mamy sukces operacyjny. Oto siła państwa!

Ale tylko wobec tych, którzy nie mogą się obronić.

Zostaw komentarz