Odszedł od nas Leszek Szostak. Był człowiekiem uczciwym, życzliwym, pomagającym każdemu, będącemu w potrzebie. W gronie znajomych był cenionym i szanowanym Polakiem. Właśnie. Bycie Polakiem współcześnie brzmi jakby dziwnie.
Osobiście poznałem Go, gdy przywiózł Go Piotr Sterkowski do Konstancina. Odbijał się wówczas od biurokratycznych ścian, a – jak opowiadał – najbardziej drażniła Go niechęć rozmówców i nieudolnie skrywana pretensja, że próbuje ich nakłonić do działania.
A sprawa niełatwa była, ani mała.
Otóż kilkadziesiąt osób, Polaków, zwróciło się do Leszka o pomoc, bowiem nie chcieli poddać się wyszczepieniu, co w totalitarnej Kanadzie rodziło mnóstwo kłopotów.
Będąc mieszkańcami Kanady z podwójnym obywatelstwem, postanowili wrócić do Ojczyzny.
Niestety, totalitarne przepisy wprowadzone przez Trudeau, uniemożliwiały Im ten powrót, gdyż do samolotu mógł wsiąść tylko osobnik wyszczepiony. To – oczywiście – w ramach „dobrowolności” poddania się podejrzanemu eksperymentowi.
Głuptasy – zwrócili się o pomoc do Ambasadora RP, by ujął się za Rodakami.
Ten spuścił sprawę na Konsula, który bezdusznie zasłonił się prawem totalitarnym, bo ono obowiązuje w Kanadzie. Nic tam wolność, nic polskość, czy jakaś tam Ojczyzna. Wtedy poprosili o pomoc Leszka, który akurat przebywał w Polsce. Jednak Leszek i tu, w Kraju napotkał brak chęci do pomocy, bo wymagała działania.
Omówiliśmy metodę, której jestem zwolennikiem; nie rozmowy, telefony, ale oficjalne dokumenty, które wymuszą choć jakąkolwiek reakcję. Uzgodniliśmy stworzenie dwóch dokumentów:
skargę w trybie kodeksu postępowania administracyjnego do Ministra Spraw Zagranicznych na Konsula i wystąpienie do Koła Poselskiego Konfederacji z prośbą o przedstawienie tego skandalicznego zaniechania dyplomatów na forum Sejmu. Leszek uważał, że Konfederacji w sprawie
tak poważnej nie zawiedzie, wspomoże Rodaków i interesy polskie, a przy okazji uwiarygodni się politycznie.
Wobec tak charakterystycznego dla Leszka zapału i optymizmu, nie ujawniliśmy, ani Piotr, ani ja naszych niepokojów i sceptycyzmu. Minister Rau otrzymał skargę listem poleconym i w ten sam sposób Przewodniczący Koła Poselskiego i Dyrektor Biura tego Koła.
I znowu ściana. Minister nie odpowiedział w ogóle, a Konfederacja się wypięła. To był luty 2022 roku. Piotr, będąc wicedyrektorem Biura Koła, naciskał na posłów bezskutecznie, Moje rozmowy z posłem, którego byłem wówczas społecznym asystentem, również nie przyniosły żadnego rezultatu.
Cóż, potrzebne były czyny, a nie słowa.
Leszek przeżył tę tchórzliwość i lenistwo bardzo. Wydawało się, że dla Konfederacji upominanie się o prawo Polaków do powrotu do Ojczyzny z totalitarnego kraju będzie oczywiste!
Analiza prawa międzynarodowego wskazywała, że totalniak nie miał podstaw do uniemożliwienia wolnemu obywatelowi przenosić się, a już w szczególności do kraju pochodzenia. Jednakże nie znalazła się w Ambasadzie, ani w Kraju ani jedna osoba, która chciałaby podjąć jakikolwiek wysiłek w słusznej sprawie.
To było przykre i pouczające doświadczenie. Z Leszkiem już nie było mi dane spotkać się osobiście, choć byliśmy w stałym kontakcie. Stąd wiem, że pomimo tej klęski i rozczarowania konkretnymi osobami, nie zmienił się, nie zniechęcił i nadal udzielał pomocy pokrzywdzonym.
Pozostał człowiekiem życzliwym, któremu przyzwoitość nakazywała, by nie być obojętnym wobec spraw ludzkich i narodowych.
Requiescat in pace.
autor : Tomasz Kwiatkowski.


Piotr, myślę, że należy Czytelnikom wspomnieć, że tekst ten powstał na życzenie Redaktora Gruszka Media, jednakże nie został opublikowany. Nie otrzymałem wyjaśnienia, co było powodem, ale swoje wiem – prawda!