We wrześniu 2025 roku polska opinia publiczna dostała kolejną porcję informacyjnego chaosu. Polska Agencja Prasowa informowała o szkoleniach polsko-ukraińskich na terytorium Polski. Reuters – powołując się na własne źródła – twierdził, że polscy wojskowi pojadą na Ukrainę. „Rzeczpospolita” to powtórzyła. A minister obrony narodowej jeszcze w sierpniu zapewniał, że żołnierze Sił Zbrojnych RP na Ukrainę nie pojadą.
Który przekaz jest prawdziwy? Czy to dezinformacja? Kontrolowany przeciek? A może zwykła niekompetencja?

Zapytałem oficjalnie
23 września wysłałem do Ministerstwa Obrony Narodowej wniosek o informację publiczną. Pytania były proste i konkretne:
- Czy podjęto decyzję o wysłaniu polskich żołnierzy na Ukrainę?
- Jeśli tak – kiedy, ilu żołnierzy, na jak długo, w jakim trybie prawnym?
- Jak to się ma do deklaracji ministra z sierpnia?
- Czy wydano jakiekolwiek decyzje, zarządzenia, rozkazy w tej sprawie?
Dostałem odpowiedź. Krótkią.
2 października pułkownik Jakub Block, dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji MON, przez swoją naczelnik Beatę Kozerawską, poinformował mnie, że:
„Zgodnie z deklaracjami rządu RP oraz ministra obrony narodowej, żołnierze Sił Zbrojnych RP nie zostaną skierowani na terytorium Ukrainy. Szkolenie operatorów dronów odbywa się i będzie odbywało się na terenie kraju, m.in. w Ośrodku Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Dęba – Lipa.”
Plus link do rządowego artykułu o otwarciu Camp Jomsborg – norwesko-polskiego ośrodka szkoleniowego dla Ukraińców.

Czyli co?
Ministerstwo potwierdza: polscy żołnierze na Ukrainę nie jadą. To dobrze. To wyjaśnia sprzeczność z deklaracją ministra z sierpnia. Ale to wszystko.
A co z resztą pytań?
- Czy były jakiekolwiek dokumenty, decyzje, zarządzenia w tej sprawie? Cisza.
- Skąd wzięła się informacja Reutera? Cisza.
- Czy MON wie, że jego własna komunikacja jest tak niespójna, że obywatele muszą składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, żeby ustalić, co jest prawdą? Cisza.
Mainsteam vs. rzeczywistość
Mamy rok 2025. Mamy wojnę tuż za granicą. Mamy media, które podają sprzeczne informacje o polskich żołnierzach. I mamy rząd, który zamiast jasno i otwarcie komunikować swoje decyzje, odpowiada na pytania obywateli linkami do witryny gov.pl.
Nie dostałem dokumentów. Nie dostałem wyjaśnienia, jak doszło do medialnego zamieszania. Dostałem zapewnienie, że „nie wyślemy”, i odesłanie do artykułu prasowego.

To nie jest transparentność. To jest PR.
A obywatel? Obywatel ma zadowolić się tym, co mu powiedzą. Ma uwierzyć, że skoro minister coś zadeklarował, to na pewno tak będzie. Ma przestać zadawać pytania.
Bo obywatel to nie partner w dialogu. To petent. Wkurzająca mucha, którą należy odgonić minimalną dozą informacji i odesłać do strony gov.pl.
Ministerstwo odpowiedziało. Formalnie spełniło obowiązek. Merytorycznie – dało mi do zrozumienia, że reszta pytań to już mój problem.
Takie mamy czasy.
Zdjęcia pochodzą bezpośrednio z GALERII – Otwarcia ośrodka szkoleniowego na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy.

