Analiza odpowiedzi MEN na wniosek o informację publiczną dotyczącą finansowania edukacji uczniów ze spektrum autyzmu
Piotr Sterkowski, 22 października 2025
4 września 2025 roku złożyłem do Ministerstwa Edukacji Narodowej wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczących edukacji uczniów ze spektrum autyzmu (ASD) w Polsce. Pytałem m.in. o dane statystyczne, nakłady finansowe, kadrę specjalistyczną oraz programy wsparcia dla lat 2020-2024.

20 października otrzymałem odpowiedź. Dokument nr DK-WP.0191.330.2025.PB podpisany przez Zastępcę Dyrektora Departamentu Komunikacji Łukasza Trawińskiego to podręcznikowy przykład urzędniczej gry w chowanego z obywatelem.
Odmowa dostępu: „Nie dla Pana”
Ministerstwo odmówiło udzielenia informacji w zakresie punktów 1, 3 i 4 mojego wniosku. Argumentacja? Dane mogą być udostępniane tylko wybranym podmiotom – szkołom, JST, organom administracji, GUS. Osoby fizyczne mogą otrzymać dane „na indywidualne zamówienie”, ale odpłatnie.
Ministerstwo odsyła mnie też do portalu dane.gov.pl, gdzie „opublikowane są raporty”.
Klasyczna urzędnicza taktyka: zamknięcie dostępu przepisami jednej ustawy, odesłanie do zagregowanych danych w innej, a gdy to nie wystarczy – zaproponowanie odpłatnego dostępu. Efekt? Obywatel nie dostaje konkretnej odpowiedzi na konkretne pytanie.
Wagi subwencyjne: dużo liczb, zero konkretów
W odpowiedzi na punkt 2 (nakłady finansowe) Ministerstwo podało długi wykład o „wagach subwencyjnych”. Waga P7, P8, P63, P67… mnożnik 9,500…
Co to w ogóle znaczy? Ministerstwo tłumaczy, że to „mnożniki, które są uwzględnione przy podziale środków”.
Ale nie podaje kwoty bazowej, od której te mnożniki są liczone. Nie podaje też, ilu uczniów z ASD faktycznie było objętych tymi wagami.
Efekt? Nie da się ustalić, ile pieniędzy faktycznie trafiło do szkół na edukację uczniów z autyzmem.
„Nie sposób wyodrębnić”? Naprawdę?
Ministerstwo tłumaczy, dlaczego nie może podać konkretnych kwot:

„Nie sposób wyodrębnić nakładów finansowych wyłącznie na uczniów ze spektrum autyzmu. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze sposób naliczania środków uwzględnia w tej samej wadze różne rodzaje niepełnosprawności. Po drugie sposób naliczania środków nie jest tożsamy ze sposobem wydatkowania środków.”
Dalej:
„Należy podkreślić, że środki nie są naliczone wprost dla konkretnych uczniów. Środki te są przeznaczone na wsparcie realizacji zadań oświatowych jakie należą do danej jednostki samorządu terytorialnego (JST). (…) W latach 2020-2024 każda JST otrzymywała na dany rok część oświatową subwencji ogólnej tj. jedną kwotę uwzględniającą wszystkie szkoły, dla których dana JST była organem prowadzącym lub rejestrującym.”
Tłumaczenie: JST(Jednostka Samorządu Terytorialnego) dostają jedną dużą kwotę na wszystko, więc Ministerstwo nie wie, ile z tego idzie na autyzm.
Ale to jest właśnie problem.
Ministerstwo projektuje system finansowania tak, aby:
- Pieniądze szły „jedną kwotą” do JST
- Nie było możliwości kontroli, na co te pieniądze faktycznie poszły
- Nikt nie mógł zapytać: „ile wydaliście na edukację dzieci z autyzmem?”
A potem to samo Ministerstwo mówi: „przepraszamy, ale nasz system nie pozwala na taką kontrolę”.
To nie jest wytłumaczenie. To przyznanie się do celowego braku nadzoru nad wydatkowaniem miliardów złotych.
Pomoc psychologiczno-pedagogiczna: Ministerstwo nie wie, ile wydaje
W zakresie finansowania pomocy psychologiczno-pedagogicznej MEN podało kwoty „części oświatowej subwencji ogólnej” (w tys. zł):

Ale uwaga: to są środki na pomoc psychologiczno-pedagogiczną dla wszystkich uczniów, nie tylko z autyzmem. Ministerstwo zaznacza:
„Klasyfikacja budżetowa nie uwzględnia szczegółowego raportowania kosztów w zakresie pomocy psychologiczno-pedagogicznej, w związku z czym Ministerstwo Edukacji nie ma danych dotyczących wydatkowania środków wprost na pomoc psychologiczno-pedagogiczną.”
Ministerstwo Edukacji nie wie, ile wydaje na pomoc psychologiczno-pedagogiczną.
Powtórzę: nie wie.
2026: od 15 tys. do 97 tys. zł – abstrakcja zamiast informacji
Jedyna konkretna informacja dotyczy… przyszłego roku. Od 2025 r. część oświatową subwencji zastąpiła „łączna kwota potrzeb oświatowych”. Ministerstwo informuje:
„na uczniów ze spektrum autyzmu (ASD) naliczana jest kwota potrzeb oświatowych wynikająca z jednej z wag od P9 do P13 w zależności od liczby godzin wsparcia oraz oddziału, do którego zapisany jest uczeń. W 2026 r. będą to kwoty od ok. 15 tys. zł do 97 tys. zł.”
Od 15 tysięcy do 97 tysięcy złotych.
Rozpiętość ponad 6-krotna. Żadnych szczegółów, które pozwoliłyby ustalić, jaki procent uczniów otrzyma 15 tys., a jaki 97 tys. Żadnych kryteriów, które by to określały.
To nie jest informacja. To abstrakcja.
Punkty 5 i 6: po prostu odmowa
Pytałem także o:
Punkt 5: Programy i strategie edukacyjne dotyczące ASD – programy wsparcia dla szkół, materiały metodyczne, szkolenia dla nauczycieli, nakłady na podnoszenie kwalifikacji kadry.
Punkt 6: Ocena skuteczności edukacji uczniów z ASD – dane o osiągnięciach edukacyjnych, wskaźniki kontynuowania nauki, monitoring jakości edukacji.
Odpowiedź MEN:
„W zakresie pkt 5 i 6 uprzejmie informuję, że nie stanowią one wniosku o dostęp do informacji publicznej w rozumieniu przepisów ww. ustawy.”
Bez uzasadnienia. Bez wyjaśnienia. Po prostu: nie.
NFZ zna liczby. Ministerstwo „nie może wyodrębnić”
Podczas gdy Ministerstwo Edukacji twierdzi, że „nie sposób wyodrębnić nakładów finansowych wyłącznie na uczniów ze spektrum autyzmu”, Narodowy Fundusz Zdrowia takie dane ma.
TABELA 1: KOSZT ŚWIADCZEŃ, LICZBA OSÓB ORAZ ŚREDNI KOSZT (NFZ, 2020-2024)

TABELA 2: LICZBA OSÓB W PODZIALE NA KATEGORIE WIEKOWE (NFZ, 2020-2024)
Dane z NFZ pokazują szczegółowy rozkład wiekowy pacjentów z ASD. Dla potrzeb szacowania kosztów edukacji interesuje nas grupa 0-17 lat (osoby objęte obowiązkiem edukacyjnym):

Ile naprawdę kosztuje edukacja uczniów z autyzmem? Spróbujmy policzyć
Ministerstwo Edukacji podało, że w 2026 roku na ucznia ze spektrum autyzmu będzie naliczana kwota „od ok. 15 tys. zł do 97 tys. zł” w zależności od liczby godzin wsparcia.
Przyjmijmy najbardziej konserwatywne założenia:
- Liczba uczniów z ASD w wieku szkolnym (0-17 lat): ~77 251 (dane NFZ za 2024 r.)
- Średnia kwota subwencji: 56 000 zł (średnia arytmetyczna z przedziału 15-97 tys. zł podanego przez MEN)
Wyliczenie:

77 251 uczniów × 56 000 zł = 4 326 056 000 zł
To ponad 4,3 miliarda złotych rocznie.
I to tylko część oświatowa subwencji! Do tego trzeba dodać:
- Koszty świadczeń zdrowotnych NFZ (~246 mln zł w 2024 r.)
- Koszty pomocy psychologiczno-pedagogicznej (niesklasyfikowane osobno)
- Koszty specjalistycznych terapii
- Koszty dostosowań architektonicznych w szkołach
Realna kwota to prawdopodobnie ponad 4,5 miliarda złotych rocznie.
Zastrzeżenia metodologiczne
To szacunek oparty na:
- Danych NFZ (najbardziej wiarygodne dostępne źródło)
- Przedziału podanym przez samo MEN
- Założeniu średniej arytmetycznej (w rzeczywistości rozkład może być skośny)
Ale uwaga:
- Liczba uczniów z ASD rośnie z roku na rok (Ponad dwukrotny wzrost w latach 2020-2024 wg NFZ)
- W 2026 roku liczba ta będzie prawdopodobnie wyższa niż 77 tys.
- Jeśli większość uczniów wymaga intensywnego wsparcia, średnia przesunie się w stronę 97 tys. zł
- Ministerstwo nie podało rozkładu uczniów w poszczególnych przedziałach finansowania
Paradoks: NFZ wie, MEN nie wie
Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi szczegółową ewidencję:
- Wie, ilu jest pacjentów z ASD
- Wie, w jakim są wieku
- Wie, ile kosztują świadczenia zdrowotne
- Publikuje te dane w podziale na lata i kategorie wiekowe
Ministerstwo Edukacji:
- Twierdzi, że „nie sposób wyodrębnić nakładów”
- Podaje tylko „wagi” bez kwot bazowych
- Odmawia dostępu do szczegółowych danych
- Podaje przedział „15-97 tys. zł” bez rozkładu statystycznego
Pytanie: Czy MEN naprawdę nie może wyodrębnić tych danych? Czy po prostu nie chce?
Przecież wystarczyłoby, żeby MEN skorzystał z danych NFZ o liczbie dzieci z ASD w wieku szkolnym. Skoro NFZ potrafi to policzyć, to dlaczego Ministerstwo Edukacji – które odpowiada za te same dzieci – twierdzi, że to niemożliwe?
Podsumowanie: zaciemnianie obrazu nie buduje zaufania
System edukacji uczniów z niepełnosprawnościami, w tym ze spektrum autyzmu, jest finansowany z pieniędzy publicznych. To nasze pieniądze. Pieniądze podatników.
Rodzice dzieci z autyzmem płacą coraz więcej za diagnozy – według różnych źródeł koszt pełnej diagnozy ASD to od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Państwo każe im płacić za dostęp do systemu edukacji.
A potem to samo państwo mówi: „przepraszamy, ale nie wiemy, ile na to wydajemy, bo nasz system księgowy tego nie przewiduje”.
Brak transparentności, zaciemnianie obrazu, odmawianie dostępu do informacji – to nie buduje zaufania do władzy. Wręcz przeciwnie.
Tworzy wrażenie, że system jest celowo tak zawiły. A historia uczy, że tam, gdzie nie ma przejrzystości i kontroli, bardzo często dochodzi do nadużyć – zwłaszcza finansowych.
Ministerstwo może powiedzieć: „to nie nasza działka, za finanse odpowiada Minister Finansów”. Ale to Ministerstwo Edukacji projektuje system finansowania oświaty. To MEN wie (albo powinno wiedzieć), ile pieniędzy otrzymują szkoły na poszczególnych uczniów. To MEN odpowiada przed rodzicami i społeczeństwem za jakość edukacji dzieci z niepełnosprawnościami.
A jeśli Minister Finansów Andrzej Domański szuka dziś możliwości cięć budżetowych – może warto zacząć od stworzenia przejrzystego systemu kontroli wydatków w oświacie?
Bo jeśli mówimy o około 4,5 miliarda złotych rocznie (a może i więcej), to ucięcie ewentualnych nadużyć i nieefektywności w tym obszarze mogłoby zaoszczędzić setki milionów złotych w polskim budżecie.
Ale żeby cokolwiek uciąć, trzeba najpierw wiedzieć, na co te pieniądze idą.
A Ministerstwo Edukacji twierdzi, że… nie wie.
Ten artykuł jest częścią mojej działalności w ramach Fundacji Kisiela, której misją jest promowanie transparentności władzy publicznej i przestrzegania prawa do informacji.

