Skip to main content

Setki stron tajnych dokumentów wojskowych na śmietniku. Plany ewakuacji amunicji, opisy magazynów wybuchowych, dane personelu. Generał mówi: „To bomba atomowa”. A komendant jednostki? Jedzie na awans. Trzeci taki incydent w tym samym miejscu w rok. Pytam rząd: KTO ZA TO ODPOWIE?

Bomba atomowa na wysypisku

Portal Onet.pl ujawnił, że setki stron dokumentów wojskowych – w tym oznaczonych klauzulą „zastrzeżone” – trafiły na wysypisko śmieci. Nie jakieś tam papiery, tylko:

  • Szczegółowe opisy techniczne magazynów materiałów wybuchowych (ile wytrzymują, z czego są zbudowane, jakie mają strefy rażenia)
  • Kompletne plany ewakuacji amunicji z trasami, kodami alarmowymi i liczbą wagonów
  • Pełne listy pracowników ze stanowiskami – jak mówią eksperci: „gratka dla obcych wywiadów”
  • Plany rozmieszczenia jednostek podczas ćwiczeń

Generał Jarosław Gromadziński, były dowódca Eurokorpusu, reaguje jednym słowem: „To jest bomba atomowa. To jest skandal.”

2RBLog – jednostka seryjna

To, co szczególnie boli, to że 2 Regionalna Baza Logistyczna to recydywista. W 2025 roku to już TRZECI poważny incydent w tej samej jednostce:

  1. Styczeń 2025 – zgubili ponad 200 min przeciwpancernych podczas transportu
  2. Marzec 2025 – dramatyczny stan ochrony składu + inwigilacja przez obce urządzenia
  3. Październik 2025 – setki stron dokumentów na wysypisku

Trzy razy w rok. W tej samej jednostce.

I co? NIC.

Komendant jedzie na awans

Najlepsze jest to: komendant 2RBLog, płk Artur Stopka, odpowiedzialny za tę całą kaskadę wpadek, przebywa obecnie na kursie generalskim.

Przeczytajcie to jeszcze raz: jednostka, którą dowodzi, trzy razy w rok ma poważne incydenty bezpieczeństwa, a on… jedzie po gwiazdki.

W normalnym wojsku za coś takiego dowódca idzie do dymisji. U nas – dostaje awans.

„Karygodny proceder”

Eksperci od ochrony informacji, z którymi rozmawiał Onet, mówią wprost: dokumenty były po prostu wyrzucane na śmietnik zamiast być komisyjnie niszczone w specjalnych niszczarkach.

Cytują: „Rzeczywistość w jednostkach jest taka, że ludzie ignorują te przepisy i wyrzucają dokumenty do śmieci. Zwykle się udaje. Tym razem się nie udało.”

Zwykle się udaje?! To znaczy, że to normalka?

A służby? SKW i Żandarmeria Wojskowa? Jeden z rozmówców Onetu mówi brutalnie: „Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmeria Wojskowa uruchamiają się zwykle po wycieku dokumentów. Jak widać, wcześniej niewiele robią w tym zakresie.”

Co z ABW? Co z Premierem?

I tutaj dochodzimy do sedna. Wyciek dokumentów wojskowych to nie tylko problem MON-u. To sprawa dla:

  • ABW – Agencja ma ustawowy obowiązek chronić obronność państwa i informacje niejawne
  • MSWiA – nadzoruje ABW i powinno koordynować działania służb
  • KPRM – Premier jest zwierzchnikiem służb specjalnych i odpowiada za bezpieczeństwo państwa

Czy ktokolwiek ich w ogóle o tym poinformował?
Czy ABW bada sprawę?
Czy Premier w ogóle wie, co się dzieje?

Wysyłam wnioski – PUBLIKUJĘ JE

Dlatego dzisiaj wysłałem wnioski o dostęp do informacji publicznej do trzech instytucji: MON, MSWiA i KPRM.

Pytam o konkrety:

  • Jakie konsekwencje poniosą odpowiedzialni?
  • Dlaczego komendant jedzie na awans zamiast do dymisji?
  • Czy ABW w ogóle wie o sprawie?
  • Czy Premier został poinformowany?
  • Co robi rząd, żeby to naprawić?

Pełne treści wniosków publikuję poniżej – niech każdy zobaczy, o co pytam i czego żądam wyjaśnień.

📄 WNIOSEK DO MON – POBIERZ

📄 WNIOSEK DO MSWiA – POBIERZ

📄 WNIOSEK DO KPRM – POBIERZ

To nie jest drobny incydent

Eksperci mówią wprost: te dokumenty to instrukcja dla wroga, jak zniszczyć nasze magazyny amunicjijak uniemożliwić ewakuację zapasów w razie wojny.

Generał Gromadziński: „Jeżeli są parametry techniczne budynku, w którym się składuje amunicję, to powinny być one utajnione, bo to jest informacja dla wroga, gdzie i jakich materiałów użyć do zniszczenia tych budynków.”

O planach ewakuacji: „Ujawnienie wrogowi dokumentu z rozpisaną i rozrysowaną ewakuacją może mieć straszliwe konsekwencje, ponieważ może tę ewakuację uniemożliwić.”

Państwo w rozkładzie

To jest obraz państwa, które NIE DZIAŁA:

  • Dokumenty lądują na wysypisku
  • Służby „uruchamiają się po wycieku”
  • Dowódcy dostają awanse zamiast dymisji
  • Nikt nie ponosi odpowiedzialności
  • Nikt nawet nie wiedział, że brakuje dokumentów, dopóki dziennikarze nie zadzwonili

Pytam wprost: KTO ZA TO ODPOWIE?

Mamy prawo to wiedzieć. Dlatego te wnioski. Dlatego ta publikacja.

Jeśli rząd odmówi odpowiedzi lub zacznie kluczyć – napiszę o tym. Jeśli będą próbowali to zamieść pod dywan – nagłośnię to.

Bo to nie jest „drobne zaniedbanie”. To zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

Piotr Sterkowski
Dziennikarz śledczy, Wiceprezes Fundacji im. Stefana Kisielewskiego

ŹRÓDŁA:

DOKUMENTY:

Artykuł będzie aktualizowany w miarę otrzymywania odpowiedzi na wnioski.

Zostaw komentarz