Skip to main content

Szanowni państwo, oto jak wygląda odpowiedzialność za państwo w wykonaniu naszych elit. Pytam KPRM, MSZ Kancelarię Prezydenta o podstawową rzecz: czy mamy jakiekolwiek plany awaryjne na wypadek kryzysu w relacjach z UE. Odpowiedź? Głucha cisza od dwóch, a trzeci – KPRM – odpowiada mi, że moje pytania to wyrażanie „opinii”, a nie pytanie o fakty.

Absurd? Nie, to polska rzeczywistość.

Wszyscy kochają Unię, nikt nie ma planu B

Zacznijmy od tego, co najbardziej uderza. Nieważne czy rządzi PiS czy PO – w sprawie braku przygotowania na różne scenariusze w UE panuje ponad partyjna zgoda. Milczenie. Omerta. Jakby samo pytanie o plany awaryjne było zdradą stanu.

MSZ pod wodzą Sikorskiego – cisza. Kancelaria Prezydenta (w tamtym czasie) Dudy – cisza. KPRM Tuska – bezczelna odpowiedź, że pytanie o plany to „wyrażanie opinii”, a nie pytanie o fakty.

Panowie, czy wy naprawdę uważacie Polaków za idiotów?

Mercosur pokazuje, że czas się obudzić

Spójrzmy na umowę Mercosur, którą właśnie pcha Komisja Europejska. Polscy rolnicy dostaną w kość, bo zaleje nas tania wołowina z Ameryki Południowej produkowana bez naszych norm środowiskowych. Francja protestuje. Polska? „Jesteśmy otwarci na dialog”.

A co jeśli takich „Mercosurów” będzie więcej? Co jeśli za 5 lat okaże się, że koszty członkostwa przewyższają korzyści? Co jeśli – nie daj Boże – wybuchnie większy konflikt i UE będzie nas ciągnąć w kierunku, który zagraża naszemu bezpieczeństwu?

Odpowiedź władzy: nie wiemy, nie mamy planów, w ogóle o tym nie myślimy.

Brexit był zaskoczeniem?

Pamiętacie chaos po Brexicie? Kolejki ciężarówek w Dover, problemy z dostawami leków, firmy uciekające z Londynu? A wiecie dlaczego był taki chaos? Bo Brytyjczycy przez lata wmawiali sobie, że „przecież do tego nie dojdzie”. Nie mieli planów. Negocjowali na kolanie. Płacą cenę do dziś.

I co? My chcemy powtórzyć ich błędy?

Maciej Wewiór i sztuka unikania odpowiedzi

Ale wróćmy do KPRM. Pan Maciej Wewiór, zastępca dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu, wykręca się jak piskorz. Twierdzi, że moje pytania „czy przewidują lub badają możliwości wyjścia z UE” to nie pytania o fakty, tylko próba uzyskania „oceny czy wyrażenia opinii”.

Panie Wewiór, pytanie brzmiało jasno: czy MACIE analizy, czy NIE MACIE. To nie jest prośba o opinię. To pytanie o istnienie dokumentów. Albo są, albo ich nie ma. Tertium non datur. To jak pytanie „czy ma pan prawo jazdy?” – istnienie dokumentu to fakt, nie opinia.

Ale pan Wewiór idzie dalej. Powołuje się na orzecznictwo, że wnioski „nie mogą zmierzać do inicjowania działań”. Rozumiem – pytanie o to, czy rząd ma plan awaryjny to „inicjowanie działań”? To może pytanie straży pożarnej o plan ewakuacji to podżeganie do podpalenia?

Ale pan Wewiór idzie dalej. Cytuje mi Tuska o „proputinowskich politykach”. Serio? Pytanie o plany awaryjne to bycie proputinowskim? To może lekarze mający procedury na wypadek epidemii są bioterrorystami?

Jestem za odpowiedzialnością!

Jako obywatel i dziennikarz mam prawo wiedzieć, czy moje państwo jest przygotowane na różne scenariusze.

Bo co, jeśli to nie my zdecydujemy o wyjściu, tylko nas wyrzucą? Co jeśli Le Pen wygra we Francji, AfD w Niemczech i nagle okaże się, że to my jesteśmy w mniejszości? Co jeśli USA wycofają się z Europy i będziemy musieli wybierać między bezpieczeństwem a integracją?

Pytania można mnożyć. Odpowiedzi brak.

PiS i PO – wspólnicy w nieodpowiedzialności

I tu dochodzimy do sedna. W Polsce możemy się kłócić o wszystko – o aborcję, o LGBT, o krzyże, o smoleńskie miesięcznice. Ale w jednym panuje święta zgoda: nie wolno nawet pomyśleć, że święta krowa zwana UE może kiedyś przestać dawać mleko.

Zarówno Duda jak i Tusk, Sikorski jak i jego poprzednicy – wszyscy udają, że problem nie istnieje. Że wystarczy kochać Unię i wszystko będzie dobrze. Że planowanie na wypadek kryzysu to herezja.

To nie jest różnica poglądów politycznych. To wspólna nieodpowiedzialność.

Ponawiam pytania. I nie odpuszczę

Dziś wysłałem ponowne wnioski. Bardziej precyzyjne, powołujące się na wyroki sądów, pytające wprost o dokumenty i fakty. Zobaczmy, jak się teraz wykręcą.

Bo albo przyznają, że żadnych planów nie ma – i wtedy mamy dowód na skandaliczną nieodpowiedzialność. Albo powiedzą, że są, ale nie chcą ujawnić – i wtedy mamy dowód na brak transparentności. Albo znowu spróbują kręcić – i wtedy pójdziemy do sądu.

Obywatele mają prawo wiedzieć

Drodzy czytelnicy, to nie jest abstrakcyjny problem. To pytanie o przyszłość naszego kraju, naszej gospodarki, naszego bezpieczeństwa. Czy naprawdę chcemy być jak pijany kierowca, który jedzie bez zapasowego koła bo „przecież guma nie pęknie”?

Brytyjczycy mówili to samo. Zapytajcie ich dziś, czy żałują, że nie mieli planu B.

A nasi decydenci? Wolą udawać, że problem nie istnieje. Bo łatwiej krzyczeć o „proputinowskich politykach” niż wziąć odpowiedzialność i przygotować państwo na różne scenariusze.

Tylko że rzeczywistość ma to do siebie, że nie pyta o pozwolenie. Gdy nadejdzie kryzys – a prędzej czy później nadejdzie, bo tak działa historia – będzie za późno na tworzenie planów.

Chyba, że wolelibyście wtedy usłyszeć: „no cóż, nie przewidzieliśmy tego scenariusza, ale za to kochamy Unię Europejską całym sercem”.


PS. Całą korespondencję z KPRM publikuję na stronie. Niech każdy zobaczy, jak władza traktuje podstawowe pytania o bezpieczeństwo państwa. A jeśli pan Wewiór lub ktokolwiek z MSZ i Kancelarii Prezydenta chce wyjaśnić, dlaczego nie mamy planów B – zapraszam na łamy.

Wniosek do MSZ ws. dokumentów i analiz dotyczących członkostwa Polski w UE z dnia 21 września 2025 r.

Wniosek do KPRP ws. dokumentów i analiz dotyczących członkostwa Polski w UE z dnia 21 września 2025 r.

Wniosek do KPRM ws. dokumentów i analiz dotyczących członkostwa Polski w UE z dnia 21 września 2025 r.

Zostaw komentarz